piątek, 19 marca 2010

Ania Dąbrowska - Ania Movie

W marcu do sklepów trafiła najnowsza płyta Ani Dąbrowskiej - "Ania Movie". Na płycie będziemy mogli znaleźć muzykę filmową. Wokalistka zmierzy się z najsławniejszymi utworami z takich filmów jak "Absolwent", "M.A.S.H." czy "Nocny Kowboj".







Album "Ania Movie" jest zwieńczeniem dotychczasowej drogi artystycznej Ani i jednocześnie pożegnaniem z brzmieniem retro. Wybór niektórych utworów może Was zaskoczyć, jednak naprawdę warto mieć tę płytę w swojej kolekcji.



ANIA MOVIE DISC 1 (płyta podstawowa)

1. Bang Bang
2. Everybody's Talkin'
3. Give Me Your Love
4. Across 110th Street
5. Suicide Is Painless
6. Silent Sigh
7. Strawberry Fields Forever
8. Deeper And Deeper
9. Sound Of Silence

MOVIE- BONUS DISC

1. Nigdy Nie Mów Nigdy
2. Lalolot
3. Johnny And Mary (Ania vs. Nouvelle Vague)
4. Long Time Woman
5. Driving All Around feat. Bogdan Kondracki
6. Everybody's Talkin' (Demo)
7. Suicide Is Painless (Demo)
8. L'ultimo
9. Smutek Mam We Krwi (Live)

VIDEO:

1. Nigdy Nie Mów Nigdy
2. Smutek Mam We Krwi

Amatorszczyzna wspaniała

Zaskakująco często przy mikrofonie znakomitych zespołów stają wokaliści, którzy nie mają talentu do śpiewania, nie mówiąc już o technice. Mimo to uchodzą za frontmanów znakomitych.
Jak to się dzieje?



Gdyby zgłosili się do "Idola", wyrzucono by ich po dwóch zaśpiewanych wersach. Elżbieta Zapendowska złapałaby się za głowę, Jacek Cygan nie zdążyłby ułożyć w głowie bon motu, a Kuba Wojewódzki z pewnością powiedziałby do nich coś śmiesznego o seksie.
Gdyby przyszli do "Szansy na sukces", przybiliby piątkę z Wojciechem Mannem, inteligentnie opowiedzieliby o tym i owym, może nawet zostaliby maskotkami odcinka. Ale na wyróżnienie nie mieliby raczej szans.

To jednak właśnie oni potrafią porywać tłumy, gdy tymczasem inni - perfekcyjnie trafiający w dźwięki adepci - bezskutecznie pukają do bram show-biznesu.

Brzydki, lecz piękny

Mick Jagger to fenomen w każdym calu. Choć jego uroda od lat jest pretekstem do drwin, na brak pięknych kobiet u swego boku nigdy nie mógł narzekać. Ba, zdarzało się, że figurował w rankingach najseksowniejszych mężczyzn świata. Usta Micka - przepraszam czytelników za drobiazgowość - wśród fanek The Rolling Stones (i nie tylko!) miały status porównywalny z ustami Angeliny Jolie.

Piszę o tym dlatego, że analogicznie ma się sprawa z wokalem Jaggera. Rozpiętość jego skali można porównać z odległością między jednym koralikiem naszyjnika a drugim. Barwa? Nie zawstydza ani Toma Waitsa, ani Barry'ego White'a, ani nawet twojego brata. Trudno jednak przecenić wkład Jaggera, i oczywiście pozostałych Stonesów, w historię muzyki rockowej. Czy ktoś wyobraża sobie ten zespół bez słynnego wokalisty?




Barwa razy błąd

Wybitnie trudne życie mają wokaliści o charakterystycznej barwie głosu i przeciętnych umiejętnościach. "Siła razy błąd" - tak Włodzimierz Szaranowicz opisywał ryzyko, przed którym stają narciarscy skoczkowie o wielkiej mocy w nogach. Gdy trafiają w próg - odlatują wszystkim, gdy im się to nie udaje - spadają znacznie szybciej niż pozostali. Podobnie jest z oryginalną barwą wokalu. Gdy obdarzony takową frontman "przestrzeli", słyszymy to trzy razy bardziej, niż gdy nie trafia w dźwięk Mick Jagger.

Dlatego Anthony Kiedis z Red Hot Chili Peppers musi utrzymywać pełną koncentrację przez cały koncert, bo jego słabsza dyspozycja może skutkować wokalną katastrofą. Jego głosu nie pomylimy z żadnym innym. Gdy go trzyma w ryzach, słucha się go z przyjemnością. Kiedy jednak zafałszuje... ratuj się, kto może. Ale znów trzeba to powtórzyć - jest nie do zastąpienia. Choć z "Papryczek" odszedł znakomity gitarzysta John Frusciante, to jednak brak Kiedisa byłby końcem tego zespołu.




Za mało wódki

James Hetfield z Metalliki śpiewał przepięknie pod koniec lat 90., kiedy to na poważnie uzależnił się od alkoholu. Gdy kilka lat później przestał pić, jego wokal bywał momentami karykaturalny. Nie pozostało prawie nic z jego głębokiej barwy, chrypa stawała się coraz bardziej wymuszona, skala zmniejszyła się radykalnie. By nie bawić się w eufemizmy - bywało, że Hetfield brzmiał po prostu jak zarzynana [tu wstaw dowolne zwierzę hodowlane]. Gwałtowny spadek możliwości sprawił, że James zaczął śpiewać bardzo asekuracyjnie, przez co dużo mniej emocjonalnie.

Choć na albumie "Death Magnetic" wciąż było bardzo przeciętnie pod względem wokalnym, trasa koncertowa promująca tę płytę momentami zwiastowała już powrót Hetfielda do formy sprzed lat. Oby tak się stało, bo różnica między dawnym Jamesem a późniejszym była ogromna.




Głos rzeźbiony przez życie

Przebojów, które na zawsze kojarzyć będą się z głosem Janusza Panasewicza jest mnóstwo, a wiele z nich można śmiało nazwać klasykami i takimi pozostaną za 10, 20 czy 30 lat. Nie zmienia to faktu, że wokalista łączy w sobie rozpiętość skali Micka Jaggera i historię mocnej obniżki formy Jamesa Hetfielda. Jego solowa płyta "Panasewicz" wszystkie te braki obnażyła. Tak jak mówimy o twarzach, że są rzeźbione przez życie (i wiatr), tak samo można podsumować podniszczony śpiew Panasewicza, w którym słyszymy trzy dekady spędzone na rockowej scenie.

Choć wokalny talent frontmana Lady Pank nie przebija średniej dla barów karaoke, zazwyczaj słucha się go... przyjemnie. Duża w tym z pewnością zasługa utworów komponowanych przez Jana Borysewicza.




Sepleni. I co z tego?

Która szkoła muzyczna pozwoliłaby człowiekowi z tak poważną wadą wymowy śpiewać na scenie? Na szczęście Muniek Staszczyk takimi drobiazgami jak seplenienie wcale się nie przejmował, z doskonałym skutkiem dla polskiej sceny rockowej.

Staszczyk ma to szczęście, że dysponuje naturalną chrypą, która w połączeniu z rockową ekspresją doskonale przykrywa jego ułomności techniczne. Ale nawet w balladowym wydaniu (np. w "Jest super") Muniek potrafi tak zaśpiewać, żeby słuchacz nie myślał o jego wokalnych brakach, a skupił się na treści piosenki. Można więc powiedzieć, że Staszczyk bardzo inteligentnie wykorzystuje skromne zasoby otrzymane od natury.




Słowo klucz - charyzma

Tu nie ma zaskoczenia, rozwiązanie tej zagadki było chyba oczywiste dla każdego czytelnika już od pierwszego przykładu. To, co wyróżnia wymienionych frontmanów, to charyzma, której nie da się zastąpić wokalną perfekcją. Oczywiście, bywali artyści, jak Freddie Mercury, którzy łączyli jedno i drugie. Ale czy to ujmuje cokolwiek Mickowi Jaggerowi? Obaj mają zapewnione miejsce w historii.

Charyzma pozwala wokalistom łapać znakomity kontakt z publicznością, a także inspirować kolegów z zespołu. To, że zafałszują kilka razy, nie zmieni tego, że potrafią przekazać widzowi cały ładunek emocjonalny zawarty w piosence, że są w stanie uwieść tymi emocjami tłumy. Nie zapominajmy też, że słabi wokalnie frontmani bywają jednocześnie zdolnymi tekściarzami (jak większość wyżej wymienionych) czy instrumentalistami (jak Hetfield).

Happy end

Jak wynika z powyższego, w śpiewaniu wcale nie chodzi o barwę, skalę, tonację, przeponę, dykcję itd. Można nawet powiedzieć, że w śpiewaniu wcale nie chodzi o śpiewanie. Historia rocka narzuciła następującą hierarchię: najpierw charyzma i emocje, potem dopiero nuty, a potem cała reszta.

Michał Michalak

Czytaj blog "Język elit" Michała Michalaka

piątek, 12 marca 2010

Pogodno nagrywa ...

„Wasza Wspaniałość” to oczywiście tytuł nowego, długo oczekiwanego albumu Pogodno! Poprzedni album zespołu „Opherafolia” pojawił się na rynku trzy lata temu i od tamtego czasu nastąpiło sporo zakasujących ale i twórczych zmian.





Zmienił się przede wszystkim skład zespołu, dziś Pogodno to: Jacek Budyń Szymkiewicz – gitara i wokal, Marcin Dzidzia Zabrocki – instrumenty klawiszowe, saksofon, wokal, Paweł Osicki – perkusja, wokal i Damian Pielka – bass i wokal. Nagrany w tym składzie materiał trafił właśnie w ręce Marcina Borsa (znanego między innymi z produkcji albumów Kasi Nosowskiej, Hey czy Gaby Kulki).

Premiera albumu zaplanowana jest na początek kwietnia. Wydawcą „Wasza Wspaniałość” będzie firma Mystic Production.

Więcej informacji:
www.myspace.com/pogodno
www.mystic.pl

Czesław Śpiewa - POP
Premiera: 12 kwiecień 2010

Czesław Mozil zaprasza do teatru współczesnej Polski.„POP” to nie akordeon. „POP” to dźwięki orkiestry i historie o Polsce.


Kłótnie rodziców oczami dziecka. Muzyczne szufladki. Klasa średnia oślepiona blaskiem zmian. „POP” to gościnny udział trójki znakomitych wokalistów. Wewnątrz „POP”, Monika Kuczyniecka stworzyła świat piosenek w plastelinie, sfotografowany przez Andrzeja i Macieja Grabowskich.

„POP”. 30 kilo plasteliny. Przyjaciele. Podróż pomiędzy sztuką a kiczem.

Plateau już w studio ...

Zespół PLATEAU rozpoczął w tym tygodniu pracę nad swoim czwartym albumem. Muzycy obiecują, że będzie to płyta zaskakująca, obfitująca w wiele niespodzianek. Pierwszą z nich właśnie zdradzają - producentem muzycznym płyty jest Wojciech Waglewski- znakomity muzyk, aranżer, znany przede wszystkim jako lider grupy VOO VOO.


Jesteśmy podekscytowani pracą z Wojtkiem, który jest znany z tego, że jest producentem wybrednym i zwykle odmawia firmowania swoim nazwiskiem materiału, który mu się nie podoba - mówi Michał Szulim, wokalista PLATEAU. - A poza tym jesteśmy bardzo zadowoleni, bo jeszcze nigdy tak szybko nie pracowaliśmy nad płytą.

Wojciech Waglewski produkował wcześniej płyty m.in. Marii Peszek, czy Raz Dwa Trzy...

Album powstaje w warszawskim Media Studio. Już za kilka dni, na profilu zespołu na You Tube (www.youtube.pl/plateauband) pojawią się pierwsze filmy ze studia nagrań.
Płyta utrzymywana jest w tajemnicy. Muzycy obiecują, że w ciągu najbliższych tygodni będą stopniowo zdradzać kolejne szczegóły dotyczące wydawnictwa. Data premiery krążka nie jest jeszcze znana- ale są duże szanse, że pojawi się w sklepach jeszcze przed wakacjami...

PLATEAU mają na koncie trzy wydane płyty długo­grające, kilkaset koncertów zagranych w Polsce i za granicą oraz liczne występy na festiwalach muzycznych (w tym nominację do finału festiwalu Top Trendy w roku 2008). Znani z przebojów „Nic nie pachnie jak Ty” (duet z Renatą Przemyk i pierwsze miejsce na Liście Przebojów „Trójki”) i „Igorek”, są uważani za jedną z najbardziej oryginalnych formacji gitarowych w Polsce.

Ostatnią pozycją w ich dyskografii jest płyta „Krótka wiadomość tekstowa”, której premiera odbyła się w kwietniu ub.r.

MARKOWSKI & SYGITOWICZ

Pomysł nagrania wspólnej płyty powstał bardzo spontanicznie. Zarówno Ryszard Sygitowicz jak i Grzegorz Markowski od wielu lat zbierali się do wydania swoich solowych albumów.


Pewnego dnia Grzegorz zadzwonił do Ryszarda i podczas tej rozmowy obaj stwierdzili, że może warto połączyć siły i zrobić coś wspólnie. Artyści wkrótce spotkali się, zaprezentowali sobie nawzajem propozycje i pomysły, po czym obaj doszli do wniosku ze warto. Następne wspólne spotkania u Ryszarda zaowocowały pierwszymi domowymi nagraniami demo, a później wszystko potoczyło się bardzo szybko.



Od samego początku zarówno Ryszard jak i Grzegorz zakładali, że jeśli już taka płyta, to tylko i wyłącznie z udziałem najlepszych. Tak tez się stało i machina ruszyła...

Robert Gawliński - Grzesznicy
nowy singiel Roberta

Piosenkę pierwszy raz można było usłyszeć podczas sobotniej jubileuszowej gali radia RMF FM (27.02.2010). Od 01.03.2010 możecie posłuchać jej na stronie MySpace Roberta Gawlińskiego!


Utwór "Grzesznicy" to kolejny krok w solowej karierze artysty po długoletniej przerwie. Zapowiada on piątą z kolei płytę Gawlińskiego poza zespołem Wilki, która będzie miała swoją premierę 16 kwietnia 2010. Produkcją materiału zajął się znany muzyk i producent - Leszek Biolik.



Piosenka - jak i cały album - jest poruszająca! "Grzesznicy" to produkcyjna perełka na wskroś nowocześnie zrealizowana, ze smakiem i wyczuciem łącząca elektronikę i akustyczne brzmienia - muzyczna podróż, w którą zabiera nas Robert Gawliński w towarzystwie wyśmienitych instrumentalistów.

"Grzesznicy" to dla mnie wyjątkowo ważny utwór. - mówi Robert - Tekst jest wyrazem buntu przeciwko cywilizacji wojny i pieniądza. Przyzwolenie na konflikty zbrojne, które w rzeczywistości mają podłoże ekonomiczne jest wszechobecne. Piosenka w wersji radiowej trwa 3 minuty jednak na płycie coda instrumentalna inspirowana muzyką i tekstem ma 16 minut. To dziś unikatowe..."

Zapraszamy do odwiedzania nowego oficjalnego serwisu www.robertgawlinski.com

niedziela, 7 marca 2010